W MYŚLACH WSZYSCY GRZESZĄ cz.2

Prawdopowdobnie lepiej byłoby gdyby Diusza odciął sobie ręce, które odważyły się grać w karty z Sieką. A taki Sieka przystojny i bogaty, i pieprzyć się potrafi, chodzący ideał, w karty nie miał sobie równych.

ANDRIEJ: Aż dziw bierze, jak taki przystojniak może być takim dupkiem.

Może. Ten oto dupek spowodował, że Andriej postanowił paść na kolana i pogadać z Bogiem. Gdyby można było z Nim tak po prostu pogadać, pewnie losy ludzkości potoczyłyby się zupełnie inaczej. Bohater, który jasno stwierdza, że Boga nie ma, zwraca się do Niego w akcie desperacji. A pcha go do tego nic innego jak strach. Strach przed konsekwencjami swojej karcianej klęski. Tylko jak mówić do kogoś, w kogo się tak do końca nie wierzy?

ANDRIEJ: Bóg też chce, żeby się do niego zwracać po ludzku. Czy raczej po Bosku – morda przy ziemi, na kolanach i ze łzami…

Krótkie dywagacje i próbę modlitwy przerywa pojawienie się Sieki i Oksany. Bohaterowie wyruszają w podróż, która na zawsze odmieni ich życie.

Nie przyszedłem na ten świat bez powodu

Twierdzi Diusza. Na co ma pewne dowody. Za młodu plaga stonki ziemniaczanej i żółtaczka, którą się w związku z ową plagą zaraził, uniemożliwiła mu pójście do wymarzonej szkoły. Jego przyjaciel Miszka wytrzymał w niej 4 miesiące i zrezygnował. Poszedł do wojska i został spawaczem. Choroba bohatera nie mogła więc być przypadkowa. Bóg nad nim czuwa.

ANDRIEJ: Przecież czegoś muszę w życiu dokonać. Być wielkim muzykiem. Albo poetą.  A może to wszystko jest po to, żebym zabił Maronowa? Może Maronow będzie drugim Hitlerem albo skonstruuje bombę jądrową?

Któż z nas nie ma takich myśli? Zapewne wielu, ale oni nie mają żadnych myśli. To nic innego jak doszukiwanie się sensu istnienia. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a przypadki nie istnieją. Ktoś gdzieś kieruje naszym losem. Z takim założeniem życie wydaje się bardziej znośne, a kiedy już wiesz, że po śmierci będą o tobie pamiętać, raźniej umierać.

Co radzisz?

Oksana – oczy blisko siebie, pryszcze na gębie, bob na głowie, cycki małe – szału nie ma, innymi słowy. Sytuacja Oksany nie jest tak kolorowa jak jej chłopaka. Wyrzucili ją ze studiów, więc tylko dzięki Siece wciąż mieszka w akademiku. Jeżeli ją wyrzucą będzie musiała wrócić na wieś. A tam już tylko dwa wyjścia: śmierć z nudów albo ślub z traktorzystą.

Na dobry początek wspólnej podróży, Andriej i Oksana wsiadają w zły autobus. Nic nie szkodzi, Diusza ma już inny pomysł. Chce pożyczyć pieniądze od matki, oddać Siece i uniknąć spotkania z Maronowem. Wtedy na pewno uniknie zbrodni. Żeby plan się powiódł Oksana ma udawać jego narzeczoną. Romans wisi już w powietrzu.

OKSANA: Popatrz, stanął ci.

ANDRIEJ: Co radzisz?

Bez jakiejś konkretnej przyczyny Oksana prowokuje sytuację, która przy odrobinie szczęścia mogłaby zaowocować przynajmniej upojną nocą. Niestety tym razem Andriejowi ‘nie stanął’. I jak to w życiu bywa tak upokarzająca dla chłopaka sytuacja okazuje się mieć wpływ na kwestie dużo istotniejsze niż jego życie seksualne.

ANDRIEJ: Oksana już spała. Goła. Przepiękna. Patrzyłem na jej kark, szyję, ramiona. Chciało mi się wyć: była tak blisko mnie i tak daleko. Chciało mi się dla niej umrzeć. Albo zabić.

Ja już go zabiłem. Już jestem zabójcą.

Po popisie swojej domniemanej impotencji Andriej wie już dwie rzeczy: po pierwsze jest zakochany, a po drugie jest już gotów zabić. Wieść o tym, że matka dała Oksanie pieniądze i nie musi już iść do Maronowa nie ma już dla niego znaczenia.

ANDRIEJ: Nawet jeśli tak naprawdę nikogo nie zabiłem, to jednak zrobiłem to w myślach.

Oczywiście ostatecznie do zbrodni nie dochodzi. To Sieka zostaje zamordowany, ale nie ma to związku z Diuszą. Jego pragnienia dotyczące Oksany mają szansę realizacji.

ANDRIEJ: Zabiorę Oksanę do mnie do domu, będzie mieszkać w moim pokoju. Chcę patrzeć, jak ona się uśmiecha. Codziennie.

Nie porównywałabym (choć niektórzy to czynią) Andrieja do Roskolnikowa. Mam wrażenie, że jak ktoś czyta o refleksjach na temat potencjalnie popełnionej zbrodni i w dodatku akcja dzieje się w Rosji, to po prostu nie może sobie odmówić porównania do Zbrodni i kary. Tylko tutaj zbrodni nie było. To zasadnicza różnica. Tutaj mamy do czynienia z myślą. Z kimś kto w swojej głowie stał się mordercą i czyni go to grzesznikiem, ale nie mordercą. Andriej nie jest zabójcą. Nie sądzę żeby zdołał wyciągnąć rękę z kieszeni. Za bardzo się bał. Strach często ratuje przed wiecznym potępieniem. I bez wątpienia świadczy o tym, że od myśli do czynu daleka droga. Ja rozgrzeszam Diuszę, choć pewnie on sam siebie nie rozgrzeszy i będzie musiał nauczyć się żyć z czynem, którego chciał się dopuścić. Gdyby każdy człowiek miał do siebie tak surowe podejście, żylibyśmy w dużo lepszym świecie.

P.S

ANDRIEJ: Nie wypada tutaj, żeby dziewczyny paliły papierosy. Jeśli dziewczyna pali, to znaczy, że jest prostytutką.

 ALEKSANDR MOŁCZANOW, ZABÓJCA (UBIJCA), 2010

Bibliografia:

  1. A. Mołczanow, Zabójca, przeł. Alicja Chybińska, Dialog

 

Photo by Sergi Viladesau on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.