WIĘCEJ NIŻ POTRAFISZ NAZWAĆ („Noże w kurach”)

 Granice mojego języka są granicami mojego świata.
– Ludwig Wittgenstein –

To krótkie zdanie jest kluczem do zrozumienia dramatu o najchwytliwszym z chwytliwych tytułów – „Noże w kurach”. Pewnie Was zaskoczę, ale nie jest to tekst o zabijaniu czy męczeniu ptactwa. Nie zrażajcie się, chociaż będzie mowa o języku, sprawa jest prostsza niż mogłoby się wydawać. Słowo 😉

JESTEM JAK JA, NIE JAK COŚ INNEGO.

Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się od pola. Młoda Kobieta nie rozumie co to znaczy, że „jest jak pole”. Że księżyc jest jak ser, chociaż serem nie jest. A kałuża, w której widać dno powinno nazywać się inaczej, bo kałuże są mętne. Mąż ma dość jasno sprecyzowane wyobrażenie na temat swojej żony i nakazuje jej skończyć z zadawaniem pytań i nadmiernym rozglądaniem się. Bo wiadomo, wieś zobaczy i zacznie gadać. Kobieta ma być karna, posłuszna i robotna. I basta.

William zdecydowanie bardziej od ludzi lubi konie. Kiedy zatem jedna z klaczy podupada na zdrowiu, wysyła swoją kobietę z ziarnem do młyna. Młynarz nie cieszy się specjalną sympatią i uznaniem. Mówią, że zabił swoją żonę i dziecko, a wielu ludzi pozamieniał w zwierzęta. Takie tam wiejskie ploteczki 😉 Gilbert okazuje się swego rodzaju intelektualistą. Uważa, że wieś jest zacofana. Jest na tyle szalony, że pozwolił sobie na zakup „bezużytecznego patyka” (pióra), żeby zapisywać to co myśli. I choć początkowo uważa, że wszystko co Młoda Kobieta ma w głowie cuchnie gównem (romantyk♥), namawia ją na wzięcie pióra do ręki. I od tej pory już nic nie będzie takie samo.

Gwarantuję, że nawet jeżeli domyślacie się finału tej historii, to nie wpadniecie na to, co ta niewinna kobiecina z młynarzem-intelektualistą zrobili Williamowi Kucowi. A ja Wam nie powiem 😉

BÓG WIDZI WSZYSTKO. WSZYSTKO UMIE NAZWAĆ.

„Noże w kurach” to przede wszystkim opowieść o tym, jak ważny jest w naszym życiu język. Jak umiejętność nazywania zjawisk i rzeczy poszerza horyzonty. I przede wszystkim, że pragnienie tego poznania jest czymś całkowicie pierwotnym. Naturalnym. Młoda Kobieta czuje, że nazywanie kolejnych rzeczy, zbliży ją do Boga i dlatego jest gotowa poświęcić wszystko, co posiadała do tej pory, żeby powbijać imiona w to, co jest. 

Wszystko, co widzę i wiem, włożył mi do głowy Bóg. Wszystko, co stworzył, jest codziennie, od wschodu do zachodu słońca, od ziemi do nieba. Nie można tego dotknąć ani wziąć do ręki tak, jak dotykam stołu albo jak trzymam lejce. Nie można tego sprzedać ani ugotować.  Jego świat jest tutaj, przede mną. Muszę tylko powbijać imiona w to, co jest, tak samo jak kiedy wbijam nóż w brzuch kury. (…) Każdą rzecz włożył mi do głowy Bóg. Każda rzecz, którą będę umiała nazwać, zbliży mnie do niego.

To piękny dramat o drodze do samopoznania, odnalezieniu się w niezrozumiałej rzeczywistości. Mamy tutaj też klasyczny (może nie do końca 😉 ) miłosny trójkąt i dużo Boga, natury i naturalnego porządku świata. Polecam bardzo!

 

 

Bibliografia

  1. David Harrower, Noże w kurach, tł. Piotr Sommer, Dialog 5-6/2002. Do ściągnięcia tutaj

 

 

Photo by Glenn Carstens-Peters on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.