„BRÓD, SMRÓD I CHOROBY” („Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”)

PARCHA: Za to siebie cenię, że w największej kurwa gnojówie życia,
na dnie dna, ciągle potrafię emanować poczuciem humoru.

W pierwszym akcie poznajemy niezwykle natrętną parę. Ciężarna Dżina i wyglądający jak zawodowy bezdomny Parcha, usilnie próbują namówić Kierowcę na zawiezienie ich, w zasadzie gdziekolwiek. Reprezentują postawę, z którą obcujemy zdecydowanie zbyt często niż byśmy chcieli. Są po prostu upierdliwi. Tak bardzo upierdliwi, że lepiej już zrobić to, czego chcą, byle tylko się zamknęli. Tak też robi Kierowca. Jego kwestie w większości skierowane są do policjanta, więc wiemy, że po zajściu udał się na komisariat, żeby donieść na tą natrętną dwójkę. Także w pierwszym akcie – nie polubicie ich. W drugim akcie wszystko się zmienia. Okazuje się, że naszą parę po prostu poniósł tzw. melanż.

I budzę się ubrany w kardigan z Caritasu, ściągnięty z trupa w siedemdziesiątym drugim i jest kurwa zajebiście, od ośmiu godzin udaję Rumuna mówiącego po polsku i opowiadam szkodliwe skutki jedzenia ścinków wędlin, ale nagle okazuje się, że jestem Polakiem na zjeździe, jebanym Polakiem na zjeździe mówiącym po polsku i budzę w jakimś polu, w jakichś zagonach i porzeczkach w Dupskach Wielkich na granicy z Kazachstanem w kazachstańskim kardiganie śmierdzącym molami i z zębami podrasowanymi flamastrem tak, że nawet tego nie mogę zmyć. I kurwa mam jutro na ósmą plan, bo kurwa tak się składa, że gram księdza.

Jako wierna fanka imprez tematycznych, muszę przyznać, że na „brud, smród i choroby” w życiu bym nie wpadła. Chapeau bas! Zatem strój Parchy wynikał z tematyki imprezy. Dżina nagle przypomniała sobie, że zostawiła dziecko w przedszkolu. Kilka dni temu. W dodatku martwi ją trochę fakt, że wszystkie kobiety mają takie normalne dzieci, a ona ma brzydkie. Gdzieś już to słyszałam. Bohaterka niespecjalnie też troszczy się o dziecko, które aktualnie przebywa w jej brzuchu. Nie ma pojęcia kto jest ojcem. A nie, przepraszam. Ma pewne podejrzenia. Podejrzewa Boga.

Absurd goni absurd. Próbują dowiedzieć się gdzie właściwie są. Parcha musi natychmiast wracać do Warszawy, żeby wcielić się w Księdza Grzegorza z serialu „Plebania”. Próba wykonania telefonu kończy się fiaskiem, w końcu udaje im się złapać stopa. Na nieszczęście kobieta za kierownicą jest okrutnie pijana i ostatecznie uderza w dzika i tak kończy się podróż. Para jednak postanawia ratować życie i znajduje schronienie u Dziada. Tam dochodzi do finału tejże historii, równie absurdalnego, co sama historia.

MIŁOŚĆ CIĘ OCZYŚCI

W między czasie bohaterowie trochę sobie gaworzą. Parchę dręczy fakt, że nie pamięta czy ze sobą spali. Dżina twierdzi, że nie. Ale co ona tam może wiedzieć? On po tych narkotykach nic przecież nie pamięta. To można go wykorzystać. Seksualnie. A myśl ta wywołuje u niego obrzydzenie. Podobnie jak fakt, że kobiety sypiają z Nim tylko dlatego, że gra księdza w serialu. Nienawidzi dziewczyn, z którymi spał, chociaż ich nie kochał. Seks bez miłości, to jest porno. Ale chyba nikt go do tego seksu nie zmuszał, nie? No chyba, że był naćpany. Na mój gust, to już by wtedy podchodziło pod gwałt.

PARCHA: Nienawidzę mechanicznego, przemysłowego, instrumentalnego seksu z obcymi kobietami, do których nie czuję nawet pogardy, tylko przeraźliwą otchłań i pustkę, obce ciało pod rękami, które równie dobrze mogłoby być ciałem zwierzęcia, obce ciało bez żadnej twarzy.

Dżiny stosunek do stosunku jest podobny, chociaż podejmuje się niekoniecznie pożądanych aktywności seksualnych w konkretnym celu. Jakby się nad tym chwilę zastanowić, wcale nie jest to nieprawdopodobne uzasadnienie. Niestety. Poza tym jest nieodpowiedzialna, infantylna i przepiła wszystkie alimenty. Dumą napawała ją praca przy smażeniu frytek. Olej kapał jej z włosów. Ale miała 10 złotych na piwo. A to już coś. W domu nie miała spokoju, więc szukała go gdzieś indziej.

DŻINA: (…) po prostu pieprzę się z różnymi takimi palantami jak ty, chociaż wcale mi się nie chce, po prostu idę do nich, bo chcę się przespać w spokoju (…) a oni myślą, że idę do nich, bo chcę uprawiać z nimi seks życia w siedemnastu pozycjach i nie ma przebacz, choćby im zwisał i powiewał, to musza chociaż włożyć i wyjąć, bo inaczej nie ma, nie ma, nie liczy się.

Mam problem z tym tekstem.  Z jednej strony świetnie się bawiłam, a z drugiej trochę mnie mdli. Czyta się to jednym tchem. Dlatego polecam wszystkim, bez względu na to, czy będziecie mieć możliwość zobaczyć spektakl. Nie dostrzegam tutaj druzgocącej diagnozy społeczeństwa zatraconego w narkotycznym transie. Sytuacja typu ‘kac vegas’ nie pozwala traktować tego, co się dzieje do końca poważnie. A jednak miejscami jest poważnie. Miejscami nawet bardzo. Myślę, że wiele osób może ten dramat kopnąć w dupę. Niekoniecznie mnie, ale ja wychowałam się na Kane i Ravenhillu. Niemniej nawet dla jednej kopniętej w dupę osoby, na pewno było warto go napisać.

Ze swojej strony mogę obiecać, że jeżeli kiedykolwiek obudzę się na drugim krańcu Polsku w stroju Wonder Woman, czekając na Ligę Sprawiedliwości, to śpiewając ‘story of my life’ natychmiast napiszę o tym dramat. I wreszcie będę lepsza od Masłowskiej. Bo moja historia będzie prawdziwa, a nie wymyślona.

P.S

PARCHA: Ty nie masz w życiu miłości! To takie proste! Nie kocha cię nikt po prostu! Nikt cię nie kocha, dlatego jesteś taka nieszczęśliwa, to że spółkujesz z jakimiś tam, którzy cię nie kochają, to jest jałowe, puste, to nic nie wnosi. Miłość jest w życiu najważniejsza, ktoś kto rano nie powie ci wypierdalaj.

 

DOROTA MASŁOWSKA, DWOJE BIEDNYCH RUMUNÓW MÓWIĄCYCH PO POLSKU, 2006

BIBLIOGRAFIA

  1. Dorota Masłowska, Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku, Wydawca TR Warszawa, Warszawa 2006.

Kupić to można tutaj:

http://www.rozmaitosci.home.pl/ksiazki/trpl-antologia-nowego-dramatu-polskiego

 

Photo by Josh Calabrese on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.