KAŻDEMU JEGO PORNO cz.2 („Między nami dobrze jest”)

streszczeNIE

Osowiała Staruszka, Mała Metalowa Dziewczynka i Halina, zawieszone pomiędzy paniką a nudą, bezmyślną aktywnością a bezmyślną stagnacją, klaustrofobią a lękiem przestrzeni. Zamknięte w jednopokojowym rozpadającym się mieszkaniu. Staruszka wspomina dzień, w którym wybuchła wojna. Twarz miała wtedy jak wiosna i jak chodziła! Jak ona chodziła! Teraz może już wreszcie gdzieś NIE pójść, bo jeździ na wózku. Wspomina piękną Wisłę, która Dziewczynce kojarzy się tylko z gnojówą i zużytymi kondomami.

Halina przynosi znaleziony w śmiechach magazyn „NIE dla Ciebie”. W sam raz NIE dla niej. A w nim przyjaciele, których NIE masz, sukienki których NIE nosisz (bo ich NIE masz) i tak dalej. Babcia, która NIE jadła obiadu, Dziewczynka, która NIE zabrała jej na spacer, ostatecznie zamknęła się w pokoju, który NIE istnieje.

Jest też sąsiadka, która jest gruba jak świnia i tutaj mój ulubiony cytat:

BOŻENA: (…) jestem grubą świnią i nie powinnam się tak nachalnie szwendać innym ludziom po ich polu widzenia: mają prawo do wyboru powodów, dla których rzygają.

Bożena obejmuje stanowisko specjalisty usuwania zanieczyszczeń sanitarnych w przestrzeniach prywatnych własnych, Halina to specjalistka przemieszczeń palet towarowych w przestrzeni sklepowej klasyczna metodą fizyczną. Są więc bardzo zapracowane. Wstają wcześniej niż się kładą. Nie mogą doczekać się urlopu, którego NIE dostaną i wakacji na które, zgadnijcie – NIE pojadą. Nie ma to jak stare, dobre NIGDZIE.

HALINA: Takim to dobrze. Nie żyć. Umierać.
BOŻENA: No a co? Każdy chce jakoś nie żyć.

Pod koniec Aktu I Dziewczynka zastanawia się, co by było, gdyby ich kamienica została zburzona. Na jej miejscu wybudowanoby elegancki wielopiętrowy budynek. A co potem? Nic nadzwyczajnego. Samo życie!

(…) normalni ludzie kupili w nim mieszkanie, wstawili tu tapczan z Ikei RIKKA, stolik z Ikei STAKKA, wazon ROSTE, kwiaty HAMMA, wodę do kwiatów LIKKE, powietrze pokojowe GRETTA, siebie samego SIEBBIE i, spłacając kredyt przez następne czterdzieści lat, wpadali tu z pracy się zdrzemnąć, umyć dupsko i z powrotem.

W Akcie II pojawia się Mężczyzna, który (wreszcie!) wprowadza do mieszkania meble z IKEI. Pisze scenariusz do filmu o wymownym tytule „Koń, który jeździł konno”, który jest równie absurdalny, co polskie seriale i równie przygnębiający, co polskie filmy. Akcja toczy się w Polsce F. Nie ma co streszczać fabuły, bo ostatecznie tak rzetelnie opisywane przez Mężczyznę sceny NIE weszły do filmu, bo ludzie NIE przyszli do kina, bo NIE chcieli wydawać pieniędzy na bilety. Poszedł więc na pewne ustępstwa, w końcu on też musi jakoś spłacić kredyt mieszkaniowy!

Prezenterka przeprowadza wywiad z aktorem, który wcielił się w głównego bohatera. Trochę pije, wciąga koks i ma żonę, z którą połączyła go miłość do niego. Także znowu samo życie. Jeszcze tydzień na wódce, tydzień na koksie, parę dni na detoksie. Odtwórczyni głównej roli kobiecej zdradzi natomiast tajemnicę swojego wielkiego zawodowego sukcesu. Zawdzięcza go głównie NIEistnieniu i NIEbyciu, a poza tym NIEjdzeniu, NIEpiciu, potem NIEsikaniu i NIEsraniu, a w międzyczasie jeszcze NIEpoceniu się.

I tym sposobem dotarliśmy do aktu III. Nie było lekko, co? A to jeszcze nie koniec. W tym akcie pojawia się radiowy głos mówiący wiele ciekawych rzeczy. Że był czas kiedy wszyscy ludzie na świecie byli Polakami. Potem odebrano nam Amerykę, Afrykę, Azję i Australię. Zniszczono polskie flagi domalowując do nich inne symbole. Wprowadzono obce języki tylko po to, byśmy ich nie rozumieli i czuli się jak ostatnie szmaty. Zabrano też Niemcy, ale w sumie to dobrze, bo gdzie byśmy teraz znaleźli pracę. A jak Niemcy wkroczyli do Polski, to powiedzieli, że Warszawa nie jest jej stolicą, tylko dziurą w ziemi pełną gruzu. I nie jesteśmy Polakami. W sumie tak. Jak zauważy Dziewczynka, nie jest Polką, tylko Europejką.

DIGGING DEEP AND GETTING DIRTY

Masłowska jest najpopularniejszą, zaraz po papieżu pisarką w Polsce, czyli o tym jak jednym zdaniem sprowadzić rangę festiwalu w okolice podłogi:

Niemiecka publiczność będzie zaskoczona, że jest w Polsce pisarka tak pewna siebie i krytyczna wobec własnego społeczeństwa i historii.

Niemiecka publiczność to powinna być zaskoczona tym, że ten tekst nie koncentruje się na stosunkach polsko-niemieckich, jak zapowiadano. Zamiast tego mamy świetnie napisany pamflet na niezliczone polskie przywary (przynajmniej w mniemaniu autorki). Na marazm, marudzenie, nic nie robienie, wszechobecną głupotę, bezmyślność, polskość (?), meble z Ikei, kredyty mieszkaniowe i wiele wiele innych. Wszystko fajnie, ale może nie na scenę. Bardziej to się czyta niż ogląda. Przynajmniej na moje nieprofesjonalne oko.

Niemcy porównują ją do papieża, Kopciński do Różewicza, a ja po miesiącu nie pamiętałam o czym był ten tekst. Czytanie go drugi raz wcale nie sprawiło mi przyjemności. Ma swoje „momenty”, nie zaprzeczam. Ale żeby do papieża?! Także jak pisałam, każdemu jego porno.

P.S

MAŁA METALOWA DZIEWCZYNKA:

Architektura brzydka, pogoda ciemna, temperatura zimna, nawet zwierzęta uciekły i schowały się w lasach. W telewizji złe programy, dowcipy niedowcipne, prezydent wygląda jak kartofel a premier jak kabaczek. Premier wygląda jak kabaczek, a prezydent jak premier. We Francji jest Francja, w Ameryce Ameryka, w Niemczech są Niemcy i nawet w Czechach są Czechy, a tylko w Polsce jest Polska. W Francji są bagietki, Anglii grzanki, w Niemczech bułki a w Polsce ciągle tylko ten chleb chleb chleb. W Francji jest bagietka, we Włoszech makaron a w Polsce do dziś je się nie wiadomo czemu te kartofle. We Francji wszyscy mówią po francusku, w Anglii po angielsku i tylko w tej Polsce wszyscy pierwsza litera pier druga do po polsku czego nikt nie rozumie. Ja to już od dawna zdecydowałam, że nie jestem żadną Polką tylko Europejką, a polskiego nauczyłam się z płyt i kaset, które zostały mi po polskiej sprzątaczce. Nie jesteśmy żadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi ludźmi! To właśnie nie jest moja mama, tylko nasza prywatna sprzedawczyni z Tesco. Przywozi nam na wózku widłowym Tesco do domu, a my tylko pokazujemy czego nie chcemy i ona odwozi to z powrotem, a jak się ślizga na zakrętach! To nie jest nasza sąsiadka, tylko nasza prywatna rozdawaczka ulotek, jest taka gruba, że trzymamy ją w domu, nie będzie się szwędać normalnym ludziom po ich polu widzenia. Przynosi nam do domu przejście podziemne i tu rozdaje ulotki, sama ich za nas nie bierze i wyrzuca za pierwszym rogiem! A to właśnie nie jest moja babcia, tylko nasza sprzątaczka. Jest taka stara i przezroczysta bo przyjechała dziś tym wózkiem prosto z Ukrainy. I między nami dobrze jest. I między nami dobrze jest! Nie jesteśmy żadnymi Polakami, tylko normalnymi ludźmi! Do Polski przyjechaliśmy tu z Europy po bio-prawdziwe dobre ziemniaki z prawdziwej ziemi a nie te wodniste z Tesco, a polskiego nauczyliśmy się z płyt i kaset!

DOROTA MASŁOWSKA, MIĘDZY NAMI DOBRZE JEST, 2008

Photo by JORGE LOPEZ on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.