SZKARADNI I OBRZYDLIWI („Jakiś i Pupcze”)

Rozsądek nakazywałby zacząć od „Udręki życia” i kilku słów o autorze. Cecha ta jest mi zupełnie obca w związku z czym zacznę od dupy strony. A nawet od Pupcze. Pupcze Chrupcze.

„WSZYSCY JESTEŚCIE SZKARADNI I WSZYSTKO JEST OBRZYDLIWE”

Rzecz dzieje się we Flaczkach (mieście, w którym nawet koty myślą o emigracji). Jakiś Huszpisz rozpacza nad swoją samotnością, brzydotą i biedotą – z której strony by na mnie nie spojrzeć – totalna ruina!. Mimo tych przywar jest całkiem zdrowy, ma normalne potrzeby. W związku z tym potrzebuje kobiety. Tu powstaje problem, bo (jak nietrudno się domyśleć) żadna go nie chce. Wraz z rodzicami udaje się do swata, gdzie odpowiedzieć musi na podstawowe pytanie: ładna czy przyzwoita?. Jednogłośnie wybierają przyzwoitą, która zgodnie z zapowiedzią ma być okropną szkaradą.

Przenosimy się do Palaczynek. Tam poznajemy Pupcze Chrupcze, która podobnie jak Jakiś cierpi przez buzujące w niej hormony. Ostatecznie młodzi zostają zeswatani. Bohater nie spodziewał się jednak, że jego przyszła małżonka będzie aż tak obrzydliwa. Na jej widok słabnie.

Tak to już jest: na początku robi się trochę słabo, wymiotuje się, płacze. Jeden nacisk lub dwa – pojawia się i miłość. Kleimy się do siebie jak błoto do podeszwy!

Chociaż Jakiś długo zastanawia się czy wybór tak szkaradnej żony jest odpowiedni (piękny monolog o szmacie) ostatecznie dochodzi do jakże oczywistego wniosku:

Jakie to ma znaczenie ożenimy się, czy nie ożenimy? I tak kiedyś umrzemy i skończymy z tym wszystkim.

Ostatecznie młodzi pobierają się stają przed wyzwaniem nocy poślubnej. Jak na złość świeci romantyczny księżyc, a przecież dla nich najlepsza byłaby wieczna ciemność,  ślepota, a już w ogóle najlepiej byłoby wcale się nie urodzić. Zasłonięcie twarzy nie pomaga, bo Jakiś nie może zapomnieć jak Pupcze wygląda. Niestety „polica” Huszpisza nie staje na wysokości zadania w obliczu tak odpychającej partnerki. Z pomocą przybywa rodzina, która postanawia zabrać Jakisia to dziwki, która upora się z jego domniemaną impotencją.

Jedyna znana bohaterom dziwka mieszka w Paluszkach. Forsedes okazuje się brzydką, dużą i przerażającą kobietą. Niestety mimo jej usilnych starań, Jakisiowi nadal nie staje. Jego członka nic nie rusza, nawet Pupcze próbująca wejść z nim w konwersacje. Nacisk ze strony rodziny jest coraz większy: Spójrz na moją żonę. Popatrz na cały świat. Świat jest pełen ruin. Wszyscy zaciskają zęby i posuwają je, i robią następne!”. W śniegach Paluszek kona ojciec Chrupcze. Nawet jego ostatnia wola, by wreszcie wsadził jego córce, nie powoduje napływu podniecenia. Ostatnie słowa ojca, jakże wymowne: Całe życie…myślałem… i nie znalazłem… w życiu… śmieszniejszej… rzeczy… niż pierdnięcie.

Z dziwką się nie udało, ale nasza dzielna drużyna nie poddaje się w doprowadzeniu do fizycznego aktu miłosnego Jakisia i Pupcze. Po pomoc wyruszają do księżniczki. Tym razem udaje się znaleźć prawdziwe piękno. Księżniczka jest tak onieśmielająca, że przy jej doskonałości Jakiś czuje okropny wstyd, bo człowieka stworzono tylko po to, by jeden człowiek mógł zaświadczyć o hańbie drugiego. Zrezygnowani nowożeńcy wracają do punktu wyjścia. Pupcze wciąż wierzy, że Bóg w końcu zlituje się nad ich brzydotą i bezsilnością. O dziwo tak też się dzieje. Młoda para wreszcie spółkuje…przez sen. Pupcze nie ukrywa radości, teraz na jej nagrobku napiszą wielkimi literami: „Wsadzono jej”.

Nie trudno zauważyć, że cały dramat przeniknięty jest poczuciem permanentnej katastrofy.

P.S.

A oto jak Jakiś zastanawiał się czy powinien poślubić Pupcze:

Z jednej strony, Jakiś, to przecież zupełna szmata. Z drugiej strony, może mimo wszystko coś jest w tej szmacie? Z trzeciej strony, głupstwa, szmata – ile by się ją nie wykręcało – pozostanie szmatą. Z czwartej strony, dają mi coś więcej niż szmatę? Z piątej strony, jeśli nie dają nic więcej niż szmatę, czy znaczy to, że muszę ją wziąć? Z szóstej strony, szmata, nie szmata, wszyscy coś biorą. Z siódmej strony, jeśli wszyscy biorą, to dlaczego tę szmatę akurat ja mam wziąć? Z ósmej strony, Jakiś, „dlaczego”, „dlaczego” (przedrzeźniając sam siebie), przecież ty sam nie jesteś niczym więcej niż szmatą. Z dziewiątej strony, jeśli ja jestem szmatą, to po co potrzeba jest mi w domu jeszcze jedna szmata? Z dziesiątej strony – o co ci dzidzi? Czyżby i piękności nie przemieniały się w wieku siedemdziesięciu lat w szmaty i potrzeba jest po to po prostu cierpliwości? Z jedenastej strony , kto ma siłę czekać czterdzieści lat ze szmatą w ręku, aż wszystkie zrobią się szmatami?

 

Biliografia

  1. Hanoch Levin, Jakiś i Pupcze, [w:] Udręka życia i inne dramaty rodzinne, ADiT, Warszawa 2015.

 

fot. https://unsplash.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.