KASANDRA NASZYCH CZASÓW („Himalaje”)

„Himalaje” to jeden z pierwszych utworów Volkera Schmidta (ur. 1976), austriackiego dramatopisarza, reżysera i aktora (wszystkim znającym język niemiecki gorąco polecam jego stronę). Dzięki niezastąpionej Agencji Dramatu i Teatru (ADiT) dramaty Schmidta zostały przetłumaczony na język polski i pięknie wydane w dwutomowej antologii, którą możecie sobie kupić o tutaj.

Na początek znajomości z Volkerem wybrałam dla Was „Himalaje”. Dziewczynka malująca drapacze chmur kradnie serce. Sami się przekonajcie.

NA TYM ŚWIECIE NIE MOŻEMY JUŻ SOBIE POZWOLIĆ NA DZIECIŃSTWO.

Ma na imię Sara i nie chce dorosnąć. Nie chce być jak ojciec. Boi się swoich snów (ja też!). Choroba, na którą cierpi naznaczyła jej życie niepewnością jutra. Widzi rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Nie ma czasu na dzieciństwo. Całymi dniami słucha Schuberta i rysuje drapacze chmur.

Maluję losy. Za każdym oknem inna historia. Ale szepczę im cichutko: nie ma rzeczy niemożliwych. Bo oni mogą wyjść i zmierzyć się z rzeczywistością. Mogą uniknąć swojego przeznaczenia. Ale wiesz, oni robią tyle hałasu przy pracy. W wieżowcach. Dlatego mnie nie słyszą. A ja nie mogę im tego powiedzieć głośniej. Taka jest zasada. Taki jest mój los.

Swoje pozbawione oczu lalki wysyła do szpital na wzgórzu Kolonos, żeby mogły zaznać spokoju niczym Edyp. Wieszczka w ciele dziecka, na granicy życia i śmierci snuje przepowiednie, których nikt nie chce słuchać.

JEŚLI MASZ WSZYSTKO I WSZYSTKO MOŻESZ, 
DOBRZE JEST NIE MIEĆ NIC.

Gabor twierdzi, że meble są jedną z tych rzeczy, z których można na zawsze zrezygnować. Dlatego ich dom jest pusty. Ojciec Sary rzadko w nim bywa. W końcu jest product managerem. Ludzi traktuje jak produkty, które można kupić i modyfikować w zależności od potrzeb. Jego żona Sabina ucieka w świat nic nie znaczących przyjemności. Aż trudno uwierzyć, że miała kiedyś aspiracje literackie. Będzie trzeba końca czyjegoś świata, żeby do nich wróciła.

Do życia mieszkańców pustego domu wkracza Karolina. Nowa opiekunka z „wsiowego miasta” (czyżby Pabianice?) ma sprawić, że liczba wieżowców malowanych przez Sarę zmaleje. Przy ostatniej niani miasto rozrosło się aż po piwnicę. Dziewczyną od razu interesuje się pan domu, który z przyjemnością uczyni z niej nowy produkt. Kiedy na horyzoncie pojawi się chłopak Karoliny, Gabor wciągnie go w grę, której tragiczne konsekwencje dotknął wszystkich bohaterów.

Bez względu na to czy zamknęliście się w biurowcach w obawie przed rzeczywistością, czy też próbujecie dojrzeć za drapaczami chmur szczyty Himalajów, gwarantuję że współczesna wersja greckiej Kasandry zostanie z Wami na długo. A to dopiero początek. Volker przygotował dla Was dużo więcej.

Zestawiam ze sobą to, co tworzy całość. I cały świat mnie słucha. Ale to tylko odbicie tego, co rzeczywiście do siebie pasuje. Smutne, co? Bóg to miał dobrze, był jedynym product managerem, który miał okazję poskładać rzeczywistość.

 

P.S. Polecam potraktować „Wstęp” do antologii jako posłowie. 

 

Photo by Oscar Keys on Unsplash

 

Bibliografia

  1. Volker Schmidt, Himalaje, [w:] idem, Widoki z okna. Tom I, tł. uczestnicy warsztatów translatorskich w Austriackim Forum Kultury w Warszawie pod kierunkiem Sławy Lisieckiej, Wydawnictwo Agencji Dramatu i Teatru, Warszawa 2018.

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.