SKACOWANI

Kac. Stan doświadczany równie często, co poczucie życiowej klęski. I jedna myśl, pojawiająca się za każdym razem: nigdy więcej. A potem znowu to samo. Te same błędy, dziury w pamięci, nieudane próby rekonstrukcji zdarzeń. Wszystko się pieprzy i miesza. Kto z kim, dlaczego, po co i gdzie ja właściwie jestem?! Szereg myśli pojawiający się na niedługo przed kacem, również jest przewidywalny: moje życie jest bez sensu – kocham cię –  świat na trzeźwo jest nie do zniesienia – kocham cię, ale nie pamiętam jak masz na imię – byle się nie porzygać –  i tak dalej i tak bez końca. Aż w końcu wszystko, co miało nas ominąć, ostatecznie nas ominie.

Nie można normalnie żyć, tu i teraz, zawsze jakiś dzień jest wcześniej, coś się odkłada, nawarstwia, godzina za godziną, minuta za minutą, a może my niedokładanie żyjemy, może myśmy coś przegapili, ale jak tu nie przegapić na kacu.

Chyba najgorszą rzeczą jakiej można doświadczyć po imprezie jest obudzenie się w nieznanym miejscu. Znamy historię takich, co obudzili się w innym województwie. Czasami wystarczy mieszkanie. To wszystko i jeszcze więcej spotkało Szczepana. Ale zacznijmy od początku. Na początku była impreza, na której poznał Haneczkę. Chociaż od razu obdarzył ją głębokim uczuciem, planował poprzestać na tym, że będzie mu się śniła. Jednak jej niecodzienne uwielbienie dla jego ‘czaderskich okularów’ spowodowało, że zostali parą. I żyło im się bajecznie.

Szczepan umysł ścisły, niepijący, posiadający własny system ułatwiający egzystencję. A system prosty: 10-14 praca, 14-18 obiad i drzemka, 18-22 praca. System się skończy kiedy podczas przyjęcia zaręczynowego Szczepan się napije, a raczej upije. Od tego momentu, jak to u Walczaka, w zasadzie nie wiadomo co gdzie się dzieje, co się kiedy zdarzyło i kto istnieje naprawdę. Bez wątpienia nasz bohater spotyka się twarzą w twarz z kacem swojego życia. Budzi się w innym mieszkaniu, z inną kobietą, w dodatku w ciąży i to podobno z nim. Oczywiście jest też złodziej życia. Naukowe sukcesy, Haneczka i wstręt do alkoholu przechodzą ze Szczepana na Sylwka. Bohater zupełnie nie może się w tym wszystkim połapać choć bardzo usilnie próbuje się dowiedzieć czym zajmował się w życiu, kto jest właściwie jego żoną i jaki w tym wszystkim sens. Dopada go prawdziwie egzystencjalny kryzys.

SZCZEPAN: Może panikuję, na kaca tracę tu czas, a wy tam posuwacie się do przodu, kariery robicie, rodziny zakładacie, na bieżąco jesteście, zdrowi, napchani.

W skrócie tak wygląda historia Szczepana. W tekście jest kilka innych wątków, które po prostu pominęłam. Jest też knajpa, w której wywołują duchy i mówią wierszem. Jest sporo refleksji na temat dojrzałości i tego czy lepiej być głupkiem czy geniuszem. Niestety nie pada odpowiedź na fundamentalne pytanie, trapiące ludzkość od zarania dziejów: czy fajniej się napić czy nie mieć kaca?

P.S

SZCZEPAN: Ja się jeszcze z tego kaca podniosę, tego kaca, co mam po was wszystkich, co mnie sobą upijacie i mamicie. Ja się jeszcze podniosę i rozbiję ten wasz trzeźwy układ. Może w tym kraju nie tylko mnie, ale cały naród ktoś upił, może wielu takich jak ja, nieszczęśliwych, snuje się po obcym mieście. Ja ich zbiorę wszystkich i wtedy zobaczymy, czyja historia wygra.

 

MICHAŁ WALCZAK, KAC, 2006

Bibliografia:

  1. Michał Walczak, Kac, [w:] idem, Podróż do wnętrza pokoju t.1, Wydawnictwo Panga Pank, Kraków 2009.

Photo by Eaters Collective on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.