„OTO JEST ŻYCIE BEZ BOGA, PRZYPATRZCIE MU SIĘ!”

Tymi słowami James Joyce określił twórczość swojego asystenta, który szczęśliwie okazał się być największym dramaturgiem XX wieku. Dramaturgiem, którego twarz zawsze wydawała mi się wyjątkowo piękna. Może dlatego, że pasowała do charakteru utworów, które pisał. A może dlatego, że po prostu bardzo Go kocham. Tak czy inaczej warto dowiedzieć się, kim był człowiek, który umieścił pozbawionych nóg bohaterów w kubłach na śmieci.

SAMUEL BECKETT (1906-1989) – Irlandczyk, dramaturg piszących w dwóch językach: angielskim i francuskim. Laureat Nagrody Nobla za rok 1969, z uzasadnieniem: w nowych dla dramatu i prozy formach ukazuje wzniosłość człowieka w jego skrajnym opuszczeniu. Do Jego najpopularniejszych tekstów należą: Czekając na Godota, Końcówka, Ostatnia taśma i Szczęśliwe dni. Jest również autorem najkrótszego dramatu w dziejach literatury, którego wierną inscenizację można zobaczyć tutaj:

Pisał również prozą, ale naznaczona ona jest sceniczną wyobraźnią. Beckett był człowiekiem teatru. Konkretnie zaś teatru absurdu[1] (obok Ionesco, Geneta i Adamowa – tzw. wielka czwórka). Przedstawiciele tegoż nurtu trudnili się obrazowaniem człowieka zmagającego się z absurdem świata. Do dramatu wkroczył gest, który zaczął zastępować język. Tragizm i komizm wymieniły się funkcjami, w końcu nic nie jest tak śmieszne jak nieszczęście (Beckett, Końcówka).

Beckett – moralista, interesował się przede wszystkim człowiekiem. Jego tragiczno-komicznym losem. Swoich bohaterów konfrontował z wszechświatem w nastroju ogólnej klęski i bezsensu istnienia. Tematy czerpał z głupoty, szaleństwa i obsesji (to natomiast moja wielka trójka), które są aspektami absurdalności życia. Mówi się o czymś takim jak pustka u Becketta, albowiem scena w jego dramatach zazwyczaj jest pusta. Akcja dzieje się ‘nigdzie’. Beckett dokonuje redukcji wszelkich środków wyrazu. Również jeżeli chodzi o język.

 W utworach Becketta obserwujemy rozpad tradycyjnej narracji. Przy zachowaniu funkcji komunikatywnej języka, Beckett dokonuje częstych deformacji i amputacji (głównie składniowych) w wypowiadanych zdaniach. Kolejną cechą jego dialogów jest brak empatii u postaci, czyli zanik sprzężenia zwrotnego – brak wywołania przez język pożądanych zachowań u partnerów. (P.Kotlarz)

 Tak, wiem, brzmi to wszystko bardzo zachęcająco. Nie traćcie nadziei. Beckett nie każe nam się bardziej bać, tylko przyznać do strachu. Zmusić do refleksji. Pokazać pustkę, po to, żebyśmy spróbowali się w niej nie pogrążać w prawdziwym życiu. Nie będziecie mieli ochoty się zabić tylko dlatego, że Godot nigdy nie przyjdzie. Przecież ostatecznie, cholera go wie, może w końcu się zjawi.

P.S

Warto wspomnieć, że doczekaliśmy się pięknego wydania Beckettowskich utworów, które wcześniej naprawdę nie były łatwe do zdobycia. W roku 2010 wydał je Państwowy Instytut Wydawniczy, w tłumaczeniu Antoniego Libery.

Bibliografia

  1. S. Beckett, No właśnie co, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2010.
  2. P. Kotlarz, Historia dramaturgii. Kierunki i determinanty rozwoju dramaturgii w świecie.

[1]Pojęcie wprowadził Martin Esslin, The Theatre of the Absurd (Londyn, 1961). Określa się nim przewrót w dramatopisarstwie w latach 50. XX wieku. Inne określenia: awangarda paryska, anty-teatr;,nowy teatr. Za przyczynę powstania teatru absurdu uważa się francuski egzystencjalizm, odkrycia z dziedziny krytyki języka, kryzys zaufania do wszelkich ideologii.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.