„SPEŁNIAĆ WOLĘ BOŻĄ NATYCHMIAST”

25 grudnia 1886 roku PAUL CLAUDEL (1868-1955) udał się do katedry Notre-Dame, gdzie jego serce zostało porażone. Dotąd 18-letni młodzieniec wierzył w to, w co wierzyła większość ówczesnych wykształconych ludzi. Życie wiódł niemoralne i pogrążał się w rozpaczy. Bardzo dokładnie opisuje swoje nawrócenie. To były nieszpory. W tle Magnificat anima mea Dominum, pieśń Maryi po Zwiastowaniu.

Uwierzyłem z taką mocą przekonania, z takim porywem całego jestestwa, z przeświadczeniem tak dogłębnym, z taką oczywistością nie dopuszczającą cienia wątpliwości, że od tej chwili żadne książki, żadne dowodzenia, żadne przygody burzliwego życia nie zdołały zachwiać mojej wiary, czy też choćby jej naruszyć.

To był dopiero początek drogi. Wstręt do religii katolickiej nie minął. Claudel czuł się jak człowiek, którego żywcem odarto by ze skóry i przeniesiono w obce ciało. Walczył z samym sobą cztery lata. Obawiał się przyznać publicznie do swojego nawrócenia. Stopniowo jednak jego wiara umocniła się i ujawniła. Dusza i talent obudziły się w nim jednocześnie. I tak pozostało już do końca. Utwory Claudel’a naznaczone są wrażliwością człowieka wielkiej wiary. Spośród kilku dramatów Jego autorstwa, które miałam przyjemność czytać, najbardziej zapadło mi w pamięć Zwiastowanie. Jest to zasługą jednego zdania, które w nim pada, ale o tym za moment.

ZWIASTOWANIE

Akcja dramatu toczy się mniej więcej w latach 1420-30 (w pewnym momencie mowa o królu Karolu prowadzonym na koronacje przez Joannę dziewice). W Prologu Piotr z Craon (budowniczy, najprawdopodobniej duchowny) rozmawia z 18-letnią Wioleną. Nie do końca wiadomo, co w przeszłości łączyło te parę. Mężczyzna godził niegdyś na jej życie. Piotr zarzeka, że Wiolena jest jedyną kobietą, której dotknął. Wyznaje, że jest chory na trąd (traktuje to jako pokutę za pożądanie jakie odczuł niegdyś do niej). Buduje w Reims świątynię „sprawiedliwości”, która jest teraz jego oblubienicą. Dziewczyna oddaje mu pierścień zaręczynowy, który dostała od narzeczonego – Jakuba Hury. Na pożegnanie Wiolena całuje Piotra w usta, czego swiadkiem jest jej siostra Mara (w mitologii słowiańskiej Mara była demonem śmierci).

PIOTR: Nie jest wcale świętością, dać się ukamienować Turkom ani ucałować usta trędowatych, lecz spełniać wolę Bożą natychmiast.

Anne Vercors (ojciec) postanawia wyruszyć do Jeruzalem – jesteśmy bowiem zbyt szczęśliwi, a inni szczęśliwi nie są dosyć. Elżbieta (żona) zwalnia go z obowiązków względem rodziny. Mara jest zazdrosna o siostrę, nie chce jej ślubu. Anne po raz ostatni dzieli chleb na stole. Jakub spotyka sie z Wioleną. Zapytana o pierścień zręcznie odpowie: jestem czymś więcej niż pierścieniem, Jakubie. Jestem wielkim skarbem. Pokazuje mu pierwsze znamiona trądu. Jakub ją wyzywa – ten mężczyzna cię zagarnął i posiadł. Ona nie zaprzecza i opuszcza rodzinę.Piotr kończy budowę świątyni. Choć mówiono, że jest chory, widziano że miał ciało zdrowe jak dziecko. Mara szuka miejscowej trędowatej. Wiolena mieszka tam już 8 lat. Żywi ją gmina, a ona nocami glosi kazania zwierzętom. Mara chce wraz z Wioleną chwalić Boga.

MARA: Łatwo jest być świętą, gdy trąd przychodzi z pomocą.

Wiolena zaprzecza swej świętości. Powracają do rozmowy o Piotrze. Wiolena wyznaje przyczynę swego pocałunku

WIOLENA: Biedak był trędowaty, a ja byłam taka szczęśliwa tego dnia.

Był to niewinny pocałunek pełen litości, jej serce i ciało pozostało czyste. Mara pokazuje Wiolenie zwłoki swojego maleńkiego dziecka (narodzonego ze związku z Jakubem). Prosi siostrę, by uzdrowiła maleńką Aubenę. Wiolena każe jej czytać Nabożeństwo Narodzenia Pańskiego. Po zakończeniu czytania odzywa się płacz dziecka. Słychać dzwony na Anioł Pański.

Do domu powraca Anne Vercors niosąc ciało Wioleny. Kładzie ją na stole, na którym rozdzielał chleb, w dniu swego odejścia. Wiolena prosi o przebaczenie Jakuba. Anne mówi, że Piotr i Wiolena nie popełnili grzechu. Piotr został uzdrowiony. Anne dostał od niego pierścień, który powtórnie włożył na palec Wioleny. Anne mówi, że szczęście, które spotkało jego córkę, było dla niej nie do przyjęcia –stąd świadomy pocałunek trędowatego.

Motyw szczęścia nie do zniesienia wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Czytałam ten tekst rekordową ilość razy i nadal nie do końca go pojmuję. Choć Claudel jest pisarzem wiary, nie ograniczałabym jego odbiorców do zagorzałych katolików. Ateiści mają jedną cechę, której bardzo nie lubię. Oni paradoksalnie wszędzie widzą Boga! Czego byś nie powiedział, wszędzie znajdą pretekst, żeby wtrącić coś o Bogu, a właściwie Jego braku. Szkoda, że ludzie nie wierzą w nic. Mogliby chociaż wierzyć w siebie nawzajem.

PAUL CLAUDEL, ZWIASTOWANIE, 1912 (L’ANNONCE FAITE À MARIE)

BIBLIOGRAFIA

  1. Paul Claudel, Moje nawrócenie, przeł. Maria Winowska, [na:]http/www.recogito.pologne.net/recogito_12/poczta1.htm
    2. Paul Claudel, Zwiastowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.