MOJE ULUBIONE FILMY O ARTYSTACH

Jak tytuł wskazuje, będzie to wpis bardzo subiektywny 🙂 Filmów o poetach, muzykach, malarzach (tych istniejących i tych którzy nigdy się nie narodzili) jest tak dużo, że na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tego tematu. Dzisiaj proponuję Wam pięć wspaniałych filmów o jeszcze wspanialszych ludziach, którzy mieli ogromny wpływ na moje życie. Może i w Waszym trochę namieszają 😉  Przed Państwem: Marina Abramović, Nick Cave, Pina Bausch, Virginia Woolf i Rafał Wojaczek.

ARTYSTA TO WOJOWNIK.

MARINA ABRAMOVIĆ: ARTYSTKA OBECNAreż. Matthew Akers, 2012. 
(Marina Abramović: The Artist Is Present)

W teatrze zobaczycie ketchup, a w performansie krew. To porównanie pada najczęściej podczas prób definiowania tego zjawiska. Marina powie Wam dużo więcej. Powie, że to bezpośredni dialog artysty z publicznością. Wspólne przeżywanie. To stan umysłu.

Film dokumentalny, który Wam proponuję opowiada o przygotowaniach do wystawy w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Odtworzono na niej pięć najważniejszych performansów arystki, która przygotowała jeszcze coś ekstra. Podczas trwającego prawie 3 miesiące The Artist Is Present, 6 dni w tygodniu Marina siedziała w milczeniu na krześle, a każdy (kto pokonał dłuuugą kolejkę) mógł usiąść naprzeciw i zmierzyć się z jej spojrzeniem. Myślicie sobie pewnie, że to takie głupotki. Dyrdymałki. A ja myślę, że nie 🙂

Świat pędzi a ona wszystkich spowalnia, prosi żebyśmy z nią zostali na dłużej, a do tego nie jesteśmy przyzwyczajeni.

P.S Od marca w Toruniu będzie można oglądać wystawę poświęconą twórczości Mariny Abramović.

 

I LOVE THE FEELING OF A SONG BEFORE YOU UNDERSTAND IT.

20 000 DNI NA ZIEMI, reż. Jane Pollard, Iain Forsyth, 2014.
(20,000 Days on Earth)

Kolejny dokument to dzień z życia Nicka Cave’a, którego mam nadzieję, nie muszę jakoś bardziej przedstawiać 😉 To film bardzo mądrze i literacko przegadany.

Nick opowie Wam jak zamienia się w kanibala, przeżuwając sceny ze swojego życia i wypluwając je w postaci piosenek. Jak tworzy światy pełne bohaterów, którzy ostatecznie okazują się zniekształconymi wersjami ich autora. Wspomni o szukaniu miejsca, w którym możemy być kimś innym. O tym, że lepiej zrealizować kiepski pomysł, niż nie robić nic. I wreszcie o piosence, która zrozumiana przestaje być interesująca. 

You’ve gotta understand your limitations.
It’s your limitations that make you the wonderful disaster you most probably are.

 

DANCE, DANCE, OTHERWISE WE ARE LOST.

PINA, reż. Wim Wenders, 2011.

Mówiła, że tam gdzie brakuje słów zaczyna się taniec. Pina Bausch odczarowała dla mnie teatr tańca. Teatr, którego nigdy nie rozumiałam, bo na tańcu to ja się znam tak, jak większość ludzi na współczesnym dramacie 😉 Niemiecka tancerka i choreografka, stworzyła styl tak niepowtarzalny, że nie da się nie rozpoznać jej spektaklu.

Film ma bardzo prostą konstrukcję. Zawiera wypowiedzi tancerzy przeplatające się ze spektaklami, pokazami czy wypowiedziami samej artystki. Teatr Piny to więcej niż taniec. I ja to uwielbiam. Pina forever ♥

 

NIE ODNAJDZIESZ SPOKOJU UNIKAJĄC ŻYCIA.

GODZINY, reż. Stephen Daldry, 2002.
(The Hours)

„Godziny” to pierwsza w moim zestawieniu propozycja fabularna, inspirowana biografią Virginii Woolf i jednym z jej najbardziej znanych utworów „Panią Dalloway”. W głównych rolach zobaczycie trzy cudowne kobiety: Nicole Kidman, Julianne Moore i Meryl Streep. Będą one bohaterkami trzech przeplatających się historii. W pierwszej Virginii Woolf (Nicole Kidman) pracuje nad „Panią Dalloway”. Kilkadziesiąt lat później Laura Brown (Julianne Moore) czyta napisaną przez nią książkę. A kolejne lata później Clarissa Vaughan (Meryl Streep) niczym tytułowa bohaterka powieści, organizuje przyjęcie dla swojego przyjaciela.

P. S. Nicole Kidman wymiata. 

 

NIECH MNIE PAN ZAKOPIE. JA JUŻ I TAK JESTEM TRUPEM.

WOJACZEK, reż. Lech Majewski, 1999.

Miałam, mam i już zawsze będę mieć słabość do poezji Rafała  Wojaczka. Postać barwna i kontrowersyjna. Poeta przeklęty, którego albo się kocha albo nienawidzi. W filmie Majewskiego gra go inny poeta – Krzysztof Siwczyk. Zobaczycie nie tylko portret artysty zmagającego się z własnymi demonami, ale i otaczającą go rzeczywistość, która do najłatwiejszych nie należała.

To chyba najtrudniejsza z moich dzisiejszych propozycji, ale warto to przeżyć. Chociaż możecie być potem troszkę chorzy, ale tylko troszkę 😉 

 

 

Photo by ShareGrid on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.