PROGRAMY TEATRALNE

Chyba wszyscy z mojego pokolenia zbierali karteczki do segregatora. Albo kapsle. Ostatecznie chociaż jakieś naklejki. Każdy coś kolekcjonował, ale zdecydowana większość zbiorów nie przetrwała trudnej drogi do dorosłości. Nigdy nie byłam mocna w konsekwentnym gromadzeniu czegokolwiek, poza jedną jedyną rzeczą. Od 15 lat zbieram programy teatralne.

Pierwszy spektakl, który pamiętam to „Polaroidy” Marka Ravenhilla. Jak to mówią: albo grubo albo wcale! Gdyby profesor Pałosz zabrał nas wtedy na coś innego, moje życie potoczyłoby się prawdopodobnie zupełnie inaczej. Zafascynowana do bólu szczerym światem brutalistów – przepadłam. Od tamtej pory chodzę do teatru z różną częstotliwością. Wiadomo, raz mieszkasz w Pabianicach, raz w Łodzi, a raz w Lublinie. Raz masz pracę, a raz piszesz listy motywacyjne do pralni. Raz spektakl ma program, a raz zwykłą ulotkę. Biorąc pod uwagę wszystkie te zmienne okoliczności, moja kolekcja na ten moment liczy około 130 publikacji.

WIZYTÓWKA PRZEDSTAWIENIA

Dobry program powinien poszerzać wiedzę o spektaklu/dramacie/twórcach, być atrakcyjny wizualnie i powiedzmy, nie za duży 😉 Ale o tym zaraz. Najczęściej program czytamy przed przedstawieniem i w trakcie przerw, także robienie z niego kilkudziesięciostronicowej książki stwarza ryzyko, że wielu widzów nie dotrwa do końca. Zupełnie inaczej jest w przypadku programów festiwalowych, tutaj szaleństwa objętościowe są milej widziane.

Z oczywistych względów większość mojej kolekcji związana jest z łódzkimi teatrami. Muszę wspomnieć o jednym, który odkąd pamiętam tworzy programy na tym samym wysokim poziomie i jest to Teatr Jaracza w Łodzi. Oprawa graficzna jest pierwszorzędna, a treść przemyślana i wyważona. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moje dramatyczne zainteresowania był karmione wiedzą czerpaną z tych programów i bez nich byłabym tylko nudnym pracownikiem korporacji. A tak jestem nienudnym 😉 Także wielkie ♥ dla Teatru Jaracza.

ROZMIAR MA ZNACZENIE

Co zabawne najbardziej absurdalny program jaki w życiu widziałam, też pochodzi z Teatru Jaracza. Raz postanowili zrobić coś „nie tak jak zawsze” i popłynęli. Program do „Księcia Niezłomnego” w reż. Pawła Świątka jest po rozłożeniu plakatem spektaklu. Pomijam takie prozaiczne rzeczy jak to, że NIE TA SIĘ TEGO PRZECZYTAĆ, bo jest ogromny. Nikt do teatru nie chodzi z plecakiem, gdzie to potem schować? Grafik płakał kiedy projektował. A treść? Nie wiem. Byłam tak zirytowana, że nie da się tego normalnie rozłożyć, że nigdy jej nie poznałam. Także wielkość w tym przypadku ma spore znaczenie. 

 DLACZEGO WARTO KUPIĆ PROGRAM?

Przede wszystkim, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. To właśnie programy teatralne są często moim głównym źródłem wiedzy na temat dramatów/autorów, kiedy piszę o współczesnym dramacie. Wiele artykułów i tłumaczeń powstaje specjalnie na potrzeby takich publikacji. Czasami nawet zdarza się, że program zawiera pełen tekst utworu. Wtedy to już w ogóle czuje się, jakbym wygrała życie 😉

Oczywiście moja kolekcja jest skutkiem ubocznym teatralnej pasji. Nie kupuje programów na allegro. Dzięki nim, mogę szybko przypomnieć sobie spektakl i towarzyszące mu emocje. Wiem, że jest to dodatkowy koszt (od 5 do nawet 30zł), dlatego nie namawiam, żebyście zaczęli masowo kupować programy. W razie co, zawsze chętnie pożyczę swoje 😉 A teraz zapraszam Was do małej galerii!

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.